"Sokole harce"
Majestatycznie, ponad wsią drzemiącą
W upalnym skwarze letniego południa....
Szybuje „Sokół”.
Napięte siłą młodych mięśni liny
Ponad szczyt zbocza wyniosły go w górę,
Spłynął w dolinę – jak jastrząb drapieżny
Szukać zdobyczy... kominów!
Złapał. Już krąży, już kręci w kominie,
Runda za rundą, ciasno, zwarcie, stromo,
Skrzydłami pisze po niebie i ziemi
Pieśń rozumianą przez pilotów grono,
Że złapał komin... i pochodzi w chmurach...
Skręci korkociąg... Spirali zwit kilka.
Niezmordowanie, wbrew prawom natury,
Prawu ciężkości i innym zasadom
Pnie się i wzbija ku słońcu...
Do góry... Coraz wyżej...
Coraz bliżej chmury, Co ciemną plamą
Drogę mu zamyka... Drogę do słońca!
Zygmunt Korab
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz